Imieniny: Cezarego, Zygfryda oraz Marii
Życie w zmianach

Życie w zmianach

Życie w zmianach jest naturalnym rytmem ludzkiego istnienia. Patrząc z perspektywy przemian metabolicznych w organizmie – zmiana jest nieustannym procesem w ciele. Ruch bowiem kreuje zmianę i jednocześnie ją stymuluje. Warto spojrzeć na ruchy klatki piersiowej przy oddychaniu, bicie serca, ruch robaczkowy jelit, przesuwający pokarm i strawione resztki aż do ich wydalenia. Są to także nieustanne zmiany w wyglądzie, wzrastaniu i dojrzewaniu dzieci – od noworodka, poprzez okres nastoletni, wreszcie dojrzałość i starzenie się. Można więc zmianę obserwować na poziomach subtelnych – zwykle niewidocznych dla mało uważnego obserwatora (dlatego też nie zdajemy sobie sprawy, że w okresie 50+ dokonują się na tych poziomach wyjątkowe zmiany, mające swój rezonans, widoczny w późniejszym okresie życia), lub zmian dostrzegalnych już w perspektywie dłuższego czasu.

 

Co to znaczy życie w zmianach?

 

Życie w zmianach stanowi wyjątkowo ważny aspekt w życiu jak i edukacji kobiet 50+ i jednocześnie niezmiernie ważne zadanie dla trenerów. Tutaj ogromnie istotnym jest „znaleźć się w czyichś butach”, aby zrozumieć perspektywę widzenia osoby w tym wieku, podobnie jak znaleźć właściwą drogę dla pomożenia jej w wyjściu z sytuacji w której tkwi, bywa, że od wielu lat.

Patrząc z punktu widzenia kobiety w tym wieku, jest to dla niej ogromne wyzwanie, któremu musi sprostać. Przyglądając się z perspektywy jej życia i pracy (lata 80-90 XX w.) oraz jej rodziców, poprzednie czasy były bardziej stabilne, wzmacniające poczucie bezpieczeństwa. Dawniej, gdy ludzie mieli jakąkolwiek pracę, musiało wydarzyć się naprawdę coś dramatycznego lub sami narazili się drastycznie na konsekwencje, aby ją tracili. Mieli więc zakodowany w sobie wzorzec stabilizacji, poczucie stałego miejsca, które jest niezmienne przez lata. Gdy zaczynali po okresie edukacji jakąś pracę, bywało, że dotrwali w niej do emerytury.

 

Obecnie wszystko się zmieniło: stabilizacja przeszła w niepamięć, zastępując ją nieustanną huśtawką, zmianami przychodzącymi omalże z dnia na dzień. Wywołuje to w ludziach brak poczucia bezpieczeństwa i nieustanny strach o przetrwanie. Powraca jak czkawka wspomnienie rodziców, zapisane w głębokiej, często niedostępnej natychmiast pamięci (nieświadomość) i ich strach o przeżycie.

 

Podobnie wymogi w pracy, dotyczące efektywności i zysków, jak i opisy stanowisk pracy i odpowiadających im kwalifikacji, zaczynają zupełnie nie pasować do realiów życia kobiet 50+. Wymusza to nieustanny pośpiech, zarówno w pracy, jak i poza nią, poszukiwanie innych sposobów zarobkowania lub dokształcania się, a to zatraca także jakość, skazując zarówno pracę jak i kształcenie na „bylejakość”. Ma to oczywiście kolejne konsekwencje w swym zdrowiu, gdyż wszystko ma skutek i przyczynę. Tak też nieustanna gonitwa prowadzi do chorób cywilizacyjnych, do których zaliczyć można „chore rodziny” – rozpadające się małżeństwa, patologiczne zachowania dzieci i młodzieży (będące skutkiem „chorych rodzin”), społeczne patologie i konsekwencje ich leczenia jak i narastające napięcia w indywidualnej jednostce, w jej ciele. Szczególnie te ostatnie, dzieją się na poziomach subtelnych (o czym pisałam wyżej), niewidzialnych dla oka zarówno osoby, jak i lekarzy. Objawiają się w dolegliwościach bólowych, o nieznanej etiologii, często leczonych samodzielnie, doraźnie, poprzez stosowanie farmakologicznych środków przeciwbólowych dostępnych w dużej ilości bez recepty) lub używek (kawa, papierosy), lub społecznie nie akceptowanych zachowań.

 

Tego rodzaju sytuacja dotyczy szczególnie kobiet, które z racji swych predyspozycji osobowościowych są zwykle nadmiernie odpowiedzialne za rodzinę, biorąc wszystkie obowiązki na siebie, nie delegując ich nikomu. One właśnie najszybciej też w tym wieku ponoszą konsekwencje w postaci systematycznego pogarszania się samopoczucia, nasilanego dodatkowo przez klimakterium i wszelkie jego objawy, zaburzenia wewnętrznej harmonii, a to pociąga za sobą problemy zdrowotne, określane jako choroby psychosomatyczne czy choroby cywilizacyjne (ze stresu). Jest to kolejny temat do oglądu, szczególnie istotny dla kobiet w wieku 50+, a o nim w innym odcinku.

 

Reasumując: warto jest nauczyć się życia w zmianach, podążając za swymi zmianami w życiu. Wymaga to jednak „edukacji o sobie”, nieustannej, całożyciowej edukacji, zmiany nawyków, przekonań, przede wszystkim zaś przekraczania barier (strefy komfortu) i to zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych.

 

O tym jest właśnie edukacja o sobie, innowacyjna edukacja, włączająca siebie i swoją świadomość w procesy odbywające się wewnątrz i na zewnątrz

Centrum 50+ O nas O projekcie Newsletter
Statystyki
  • Goście on-line: 131
  • Dzisiejsze wizyty: 258
  • W tym miesiącu: 8400
  • W tym roku: 128711