Imieniny: Bolesława, Juliana oraz Jana
Jak używać

Sieciowy język

WQRZONY: WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dziubeczek: Ej lamerze spadaj!

Bob: Walnij mu ignora, co sie będziesz przejmowac

Dziubeczek: Nie ma tu żadnego opa żeby go wybanował?

Bob: Nie ma tu opa, żeby dać mu kopa? :-)

lekki (op): Ej, Wkurzony, uspokój się, bo dostaniesz takiego bana, że ci gały na wierzch wylezą!

WQRZONY: @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

lekki: No to się doigrałeś... Nie ma cię. Już po gosciu.

Bob: Nie cierpie lameruff

Dziubeczek: A ja stąd spadam. 3majcie się. papatki.

Bob: Wporzo, nara

 

 

Podejrzewam, że w trakcie czytania tego dialogu odczucia Czytelników nie obeznanych z rzeczywistością internetową oscylowały gdzieś między lekkim szokiem, zdziwieniem a nawet oburzeniem. Dla nich właśnie kilka słów wyjaśnienia: nie jest to szyfr Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, ani przechwycone fragmenty rozmów radiowych szefów mafii. Jest to po prostu najbardziej banalny i prosty przykład rozmowy na czacie. Rozmów takich jak ta toczy się w ciągu dnia... no właśnie, ile? Trudno powiedzieć, ale na pewno ich liczbę trzeba mierzyć przynajmniej w dziesiątkach tysięcy. Ci, którzy przynajmniej raz odwiedzili czat, nie widzieli w przedstawionym powyżej dialogu nic niecodziennego.

Internet jest medium stosunkowo młodym. Wraz z jego rozwojem pojawiły się nowe, dotąd niespotykane możliwości porozumiewania i komunikacji między ludźmi. Nie pozostały one bez wpływu na język, jakim posługują się bywalcy przestrzeni wirtualnej.

Mimo iż w internecie dominuje słowo pisane, to jednak niepisana zasada głosi: „pisz tak, jak mówisz”. W zasadzie nie używa się tytułów grzecznościowych „Pani” czy „Pan” – chyba że jest to publiczna rozmowa z jakąś ważną osobistością. Zwykli internauci zwracają się do siebie per „ty”, niezależnie od wieku czy stanowiska. Niektórzy – korzystając z anonimowości, jaką daje Sieć – nie stronią też od obrzucania innych błotem, zwykle używając do tego mocno niecenzuralnych słów. Ta anonimowość jest prawie pełna – nikt nie sprawdza dokumentów, nie pyta o imię i nazwisko. Aby wejść do pokoju rozmów, wystarczy podać jakiś pseudonim (tzw. nick). Może on być dowolny. Czasem jest to imię, innym razem zbitka przypadkowych liter. Nie należy do rzadkości nick, zawierający wiek lub rok urodzenia naszego rozmówcy. Niestety, często można spotkać nicki, które zawierają wyrażenia wulgarne – zazwyczaj ma to na celu zwrócenie na siebie uwagi innych rozmówców.

Jeśli mamy już nicka, możemy wejść do pokoju pogawędek (chat-roomu). Jest to strona internetowa, na której możemy rozmawiać z innymi jej użytkownikami. Pokojów jest zazwyczaj wiele, są uszeregowane tematycznie lub geograficznie (przeznaczone są dla ludzi z jednego miasta – choć oczywiście wejść tam może każdy). Rozmowa może toczyć się na kanale ogólnym – wtedy to, co piszę, jest widziane przez wszystkich. Można też przejść na kanał prywatny – na nim mogą rozmawiać tylko dwie osoby.

Teoretycznie w każdym pokoju czatowych pogawędek powinien być operator (w skrócie „op”) – zwany też moderatorem. Jego zadaniem jest czuwanie, by wszyscy użytkownicy czata przestrzegali tzw. netykiety – czyli zbioru dobrych manier zachowania w Sieci. Uczestnik dyskusji, który swym zachowaniem dokucza innym, jest określany  mianem lamera – jest to wyraz powszechnie uznawany za obraźliwy. Jeśli ktoś nie przestrzega netykiety, może być przez operatora usunięty z pokoju rozmów (mówi się wtedy, że „dostał bana”). Takie usunięcie jest zazwyczaj połączone z utrudnionym ponownym wejściem na tę samą stronę – czasem jest to możliwe dopiero po kilkunastu minutach. W praktyce bywa z tym różnie – czasem w pokoju rozmów są tylko zwykli użytkownicy, czasem operator po prostu nie reaguje. Wówczas pozostałym rozmówcom pozostaje tylko ignorowanie dokuczliwego użytkownika – i to w sensie najzupełniej dosłownym. Wciśnięcie przycisku „ignoruj”, który znajduje się na marginesie okna użytkownika, powoduje, że wszystkie wypowiedzi „lamera” stają się po prostu niewidoczne.

            Generalną zasadą, rządzącą sieciowym językiem jest luz i swoboda. Z tego względu nikogo nie dziwią tzw. literówki – czyli drobne pomyłki w pisaniu (patrz nagłówek). Prawdę mówiąc, bezbłędna pisownia jest nawet w nieco złym guście - może być poczytana za przejaw snobizmu lub pozerstwa. Podobnie jest z interpunkcją – zazwyczaj nikt się nią zbyt mocno nie przejmuje. Z drugiej strony, niemile widziane jest nadmierne zagęszczenie błędów – powszechnie uznaje się je za przejaw lekceważenia lub skłonności buntowniczych. Jeśli rozmawiamy z kimś na drugiej półkuli, musimy się liczyć, że zobaczymy tekst, nie zawierający polskich znaków (np. gosc zamiast gość). Jeśli nasz rozmówca nie ma zainstalowanych w swoim komputerze czcionek, zawierających polskie znaki diaktryczne (ą, ę, ż, ź, ć itp.), my również nie powinniśmy ich używać, w przeciwnym razie tekst może stać się nieczytelny (zamiast wyrazu „pięść” zobaczy on „pi3 梔).

            Dla podkreślenia siły głosu używa się oznaczeń w rodzaju * gwiazdek * lub PISZE SIĘ SWOJE WYPOWIEDZI WIELKIMI LITERAMI. Jest to odpowiednik mocniejszej intonacji lub nawet krzyku.  Z kolei PrzyPadKowe wStaWianiE wielkich liter jest oznaką autoironii.

            Dość powszechne stało się też używanie własnych zasad pisowni. Najpowszechniejsze z nich to:

  • Zastępowanie grup liter przez cyfry (3maj się zamiast trzymaj się, o2ga zamiast odwaga etc.)
  • Zastępowanie jednych grup liter innymi (ph zamiast f: „oddam za phriko”; uff zamiast ów (lameruff); q zamiast ku itp.
  • Skracanie wyrazów: Wporzo zamiast „w porządku”, nara zamiast „na razie” etc.

 

Osobną grupą internetowych wyrażeń są akronimy i emotikony.

Internetowe akronimy to literowe zbitki, będące najczęściej skrótami anglojęzycznych wyrażeń, używanych w sieciowym slangu. Mogą one stanowić również kombinację liter i cyfr.

Kilka przykładowych akronimów:

4U (for you) – dla ciebie

N/P (no problem) – żaden problem

CU (see you) – do zobaczenia

THX (thanks) – dzięki

AFK (away from keyboard) muszę odejść od klawiatury

Emotikony natomiast są to znaki ułożone z liter, cyfr oraz znaków interpunkcyjnych (kropka, średnik, przecinek, etc.). Są nazywane również śmieszkami (ang. smileys) lub buźkami (ang. trailers).Służą do wyrażania uczuć i nastrojów w dokumentach tekstowych. Można za ich pomocą przedstawić również swój wygląd lub przekazać rozmówcy jakieś cechy charakterystyczne naszej osoby. Aby je zrozumieć, należy odpowiednio obrócić głowę: w lewo, pod kątem 90 stopni. Można zgodzić się ze stwierdzeniem, że emotikony w internecie zastępują mimikę twarzy, intonację głosu, gesty – a więc stanowią jakąś namiastkę komunikacji niewerbalnej. Oto kilka najprostszych emotikonów:

:-)        uśmiech
;-)        figlarne przymrużenie oka
:-(        smutek
:-o        zdziwienie
:-@      wrzask
:’-(       płacz

A to kilka bardziej skomplikowanych:

:-)>      mam hiszpańską brodę
@<:-)  mam czapkę z dużym pomponem
(:-)       skin
%-[      za długo siedzę przy komputerze
=:[OO’]>:=    czuję się rozjechany przez pociąg

 

Oczywiście, w internecie możemy znaleźć jeszcze więcej niezrozumiałych dla nas wyrażeń. Język Sieci jest żywy i ciągle się rozwija. Można jednak postawić kilka pytań o niebezpieczeństwa, płynące z jego nadużywania.

Najbardziej oczywiste jest przyzwyczajenie do używania przekleństw. Dziecko, pozostawione bez kontroli przed ekranem komputera, może chcieć albo komuś zaimponować, albo też będzie czuło się bezkarne. Sprzyja temu poczucie anonimowości (bardzo złudne i pozorne!), które daje Sieć. Czasem jest to próba wyładowania agresji, innym razem chęć zwrócenia na siebie uwagi – czynniki, które popychają internautów do wulgarnych, agresywnych zachowań, mogą być rozmaite. Czasem jest to po prostu poczucie samotności, którą ktoś próbuje zapełnić wirtualnymi znajomościami.

Równie niepokojące jest przenikanie internetowego slangu w inne dziedziny życia. O ile akronimy i emotikony można uznać za raczej nieszkodliwy, zabawny folklor, to brak poszanowania zasad pisowni czy interpunkcji przestaje być śmieszny.

Jedno jest pewne – ponieważ %-[ więc AFK. CU.

 

 

 

Inne w kategorii:

Personalizacja i indywidualizacja w komunikacji

Personalizacja i indywidualizacja - w sumie można je uznać za terminy bliskie...

Kto czatuje w Internecie?

  W ciągu ostatnich kilkunastu lat świat stał się „globalną wioską”....

Centrum 50+ O nas O projekcie Newsletter
Statystyki
  • Goście on-line: 637
  • Dzisiejsze wizyty: 56
  • W tym miesiącu: 6918
  • W tym roku: 127229