Imieniny: Wandy, Zenona oraz Prospera
Jak używać

Personalizacja i indywidualizacja w komunikacji

Personalizacja i indywidualizacja - w sumie można je uznać za terminy bliskie znaczeniowo. Indywidualizacja to proces jakiegoś wyodrębniania cech jednostki lub zbiorowości; cech, które odróżniają ją od innych. Można też rozumieć indywidualizację jako dostosowywanie jakichś zasad, norm, do konkretnej jednostki. Z kolei personalizacja to już raczej termin z zakresu informatyki i oznacza dostosowanie interfejsu programu lub strony internetowej do indywidualnych potrzeb użytkownika. Teraz odnieśmy to do komunikacji – otóż tradycyjny model komunikacji masowej był to model „jeden do wielu”. W modelu tym był jeden nadawca, który decydował o treści komunikatu, a ów komunikat był odbierany przez grono odbiorców. Oni w jakiś sposób oczywiście mogli decydować, czy chcą ów komunikat odbierać, jakie treści wybiorą, ale po pierwsze nie mieli wpływu na jego treść, po drugie nie mieli możliwości interakcji (lub bardzo ograniczone) z nadawcą, po trzecie – byli bierni. Mogli być jedynie odbiorcami.

Nowe tendencje

Ten model dziś uchodzi za anachroniczny i nikt nie próbuje przy jego pomocy opisy-wać ani wyjaśniać komunikacji internetowej, zwłaszcza w social media. Tu mamy inny model: wielu do wielu. Każdy odbiorca może być jednocześnie nadawcą, a nadawca dostaje sygnał zwrotny bardzo szybko, niemal natychmiast. Jak to się ma do personalizacji i indywidualizacji? Tak, że każdy z tych odbiorców ma praktycznie nie-ograniczone możliwości wyboru treści, które chce odbierać. Może praktycznie sam komponować swoją ramówkę – i to nawet już nie tylko w Internecie, ale taką możli-wość daje mu nawet naziemna telewizja cyfrowa. Zatem nie jest już tylko biernym odbiorcą, ale w tym sensie staje się homo creator. Różni się tez model nadawania: nie musi być to nadawanie w czasie rzeczywistym, streaming, ale może mieć ono formę nielinearną – umożliwiać dostęp do treści w dowolnym czasie i miejscu i praktycznie na dowolnym urządzeniu (nie tylko stacjonarny komputer, ale także laptop, smartfon czy tablet).

Myśleć samodzielnie

Jakie mamy tu niebezpieczeństwa? W wypadku personalizacji – oznacza to, że godzimy się na jakąś formę inwigilacji – zbieranie przez dostawców treści informacji o na-szych upodobaniach, przyzwyczajeniach, zachowaniach i zwyczajach konsumenckich. Niby przypadkiem wyświetlają się nam reklamy, związane z naszymi zainteresowaniami… Nie przypadkiem. Ponadto nawet najdoskonalej zaprogramowany i dostosowany do naszych potrzeb komputer nie jest nieomylny. Znane są wypadki, że ktoś, ufając bezkrytycznie wskazaniom GPS-a wjechał w środek jeziora. Można tu tez podać przykład z literatury. Jest takie opowiadanie S. Lema „Przyjaciel Automateusza” – gdzie tytułowy bohater kupuje elektronicznego przyjaciela – jest to mały chip, wkładany do ucha, który mu stale towarzyszy. Analizuje sytuację, doradza, zabawia rozmową. Automateusz wybiera się w podróż statkiem, statek się rozbija. On ląduje na bezludnej wyspie, gdzie nie ma drzew, wody, jedzenia. Prosi swego przyjaciela o radę – a ten mówi: najlepszym wyjściem jest samobójstwo, bo prawdopodobieństwo przypłynięcia innego statku wynosi jeden do iluś tam tysięcy. Na szczęście okazuje się, że na horyzoncie pojawia się statek i ów człowiek ratuje się – wbrew rachunkowi prawdopodobieństwa. Stąd też uwaga i ostrzeżenie: komputer może pomóc nam w podjęciu decyzji, ale nie będzie myślał za nas.

Cofamy się w rozwoju?

Co do indywidualizacji… tak naprawdę ona może być pozorna. Nadmiar możliwości wymaga umiejętności poruszania się w gąszczu ofert. Widz, przyzwyczajony do bier-nego odbioru telewizji, szybko nuży się nadmiarem opcji i zaczyna się poruszać w utartych koleinach swoich przyzwyczajeń. Mamy do czynienia ze zjawiskiem retryba-lizacji, kulturowego regresu, czyli powrotu do komunikacyjnej wioski – tyle że glo-balnej, co trafnie przewidział McLuhan. Człowiek, mimo pozornie nieskończonych możliwości, wobec natłoku idei, obrazów, słów – przestaje być twórcą, a staje się ak-torem, który beznamiętnie powiela te same slogany i schematy, narzucone mu przez mainstream. Jest to subtelna manipulacja – gdzie człowiek zachęcany jest do niepowtarzal-ności, indywidualizmu…  ale ma to osiągnąć, korzystając z seryjnych produktów. Jak pisze K. Czuba: „Nowe media stają się źródłem fikcji, że wybory ich użytkowni-ków, a także ich myśli czy marzenia są unikalne i niepowtarzalne, a nie zaprogramo-wane wcześniej i dzielone z innymi”. Zamiast być kimś unikalnym i niepowtarzalnym, stajemy się kolejną owcą w stadzie.

 

Inne w kategorii:

Kto czatuje w Internecie?

  W ciągu ostatnich kilkunastu lat świat stał się „globalną wioską”....

Sieciowy język

WQRZONY: WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON STĄD WON...

Centrum 50+ O nas O projekcie Newsletter
Statystyki
  • Goście on-line: 91
  • Dzisiejsze wizyty: 322
  • W tym miesiącu: 12260
  • W tym roku: 105605