Imieniny: Jana, Danuty oraz Janiny
Trudne sytuacje

Budowanie pomostów opartych na sobie –własnym doświadczeniu i jakim/jaka jestem

Praca trenera z kobietami 50+ to wyjątkowo trudne lecz fascynujące wyzwanie zarówno dla trenera jak i uczestniczek jego zajęć. To wzajemne uczenie się, oparte na nieustannym balansowaniu wiedzy do przekazania i doświadczeń obecnych kobiet. To przede wszystkim doświadczenie samorozwoju dla trenera, budowanie pomostów w sobie i innych, teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, dopuszczenie tego co z trenera i co w słuchaczkach „woła o uwagę” i łączenie tego w jedną całość. Dotyczy to więc samoedukacji, różnych jej poziomów i konfrontacji z trudnymi sytuacjami, służącymi rozwojowi dwóch stron. A najważniejszym w tym przekazie jest systematyczne budowanie zaufania, uczestniczenia w drodze drugiego człowieka, a nie jego zmieniania.

 

Jak budować pomosty i przęsła do wzajemnego zrozumienia?

 

Zdobycie wzajemnego zaufania trenera i uczestniczek jego zajęć jest najważniejszym zadaniem w pracy trenera, a jednocześnie nieustannym wyzwaniem. Jest ono bowiem stale płynne. W nauczaniu kobiet 50+ musi on zwracać uwagę na warstwowość osobowości indywidualnych osób. Każda z nich to kolejna przeszkoda do jego informacyjnego przekazu, podobnie jak platforma do pozyskiwania zaufania. Intelekt i sposób myślenia trenera jest tu wystawiony na próbę, gdyż w przypadku uczestniczek swych zajęć musi on przekazać pałeczkę dowodzenia sercu, intuicji, wyobraźni i empatycznemu słuchaniu, a to jest próba dla jego warstw osobowości i ich spójności.

 

Własny obraz trenera jako osoby empatycznej zaczyna się chwiać często w posadach, gdyż narażony jest na  nieustanną konfrontację z oporem przed zmianą. Każda kobieta, którą chce nauczyć jest inna i prezentuje indywidualną, ukształtowaną przez życie osobowość. Ona „wie”, często lepiej niż trener, gdyż bazuje na swym życiowym doświadczeniu i swej życiowej mądrości, a nie przekazywanych przez niego teoriach. Osoba w tym wieku nie przyjmuje ich „na wiarę”, tylko przefiltrowuje przez swe filtry percepcji, a to może potrwać dłuższą chwilę. To, co on przekazuje może zostać a priori odrzucone, gdyż jej życiowe doświadczenie pokazało jej, że to, o czym on mówi – „nie działa” w jej życiu.

 

Tak więc trener nieustannie konfrontowany jest z oporem. Często wydaje mu się, że już go pokonał i zbudował zaufanie, niemniej już w następnej chwili znowu stanął przed „murem”, trudnym do pokonania. W tej grupie zaufanie buduje się powoli i stale je traci, aby znowu je odzyskiwać w procesie powolnej zmiany, swej wewnętrznej zmiany. Jest to jak poruszanie się po wyjątkowo wąskich schodach do góry, w zwolnionym tempie, pełnych niewiadomych, zaskakujących obydwie strony wydarzeń (co się pojawi, gdy…), a trener tymczasem przyjął założenie, że pojedzie błyskawiczną windą, nie biorąc pod uwagę lęków swych uczestniczek.

 

Praca z kobietami 50+ to nieustanna konfrontacja z ich życiowymi doświadczeniami. Tutaj nic nie dzieje się błyskawicznie, a jest to powolny proces odkrywania każdej osoby i nie ma tu istniejących z góry reguł. Wszystko bowiem dzieje się „na żywo” – na żywym organizmie, i nie sposób przyjąć jakiegokolwiek założenia i to zarówno dotyczącego grupy, jak i indywidualnej osoby, która jest mu zupełnie nieznana. Jeśli o nią nie zadba, a prześlizgnie się „po powierzchni” lub nie usłyszy jej komunikatu, już za chwilę może ją zgubić zupełnie, lub kolejnym razem już się nie pojawi na zajęciach, nawet, jak będzie prowadził je kto inny.

 

Życiowe doświadczenie każdej kobiety to często trudna bariera do pokonania. W większości są to tematy „tabu”, rzadko dzielone z innymi, a szczególnie obcymi. Są one często źródłem strachu, wstydu, żalu, obwiniania w wąskim lub szerokim wymiarze (osobowym lub społecznym, a nawet może dotyczyć kwestii jej przekonań). Dotyczyć też one mogą patologii w rodzinie: przemocy, narkotyków, alkoholizmu i funkcjonowania kobiety bez zmiany w swym otoczeniu. Ona po latach dopiero zdecydowała się „katapultować” z tych okoliczności i dramatów – zamiast je rozwiązać, podejmując decyzję nauczenia się np. nowego zawodu. Wydaje się jej bowiem, że on pozwoli jej chociażby zapomnieć o tym, czy odsunąć swe problemy głębiej, schować „pod dywan”. 

Tymczasem sama w swej nowej drodze będzie konfrontowana z własnym doświadczeniem i koniecznością przekroczenia barier własnych „tabu”. Tego nie da się uniknąć, pracując z kobietami w tym wieku, uważając, że sprawy nie ma. Ona wypłynie prędzej lub później. To bardzo szeroki i głęboki temat dla trenera do przemyśleń – także z punktu widzenia jego moralnych wyzwań – dopuszczenia do pracy z dziećmi kandydatki, która nie rozwiązała własnych problemów.

 

Trener kobiet 50+ musi cechować się cierpliwością, empatią, a szczególnie empatycznym słuchaniem. Te cechy będą nieustannie konfrontowane z „nowym”, niezrozumiałym. Jego własny obraz siebie będzie także chwiał się w posadach, gdyż jego empatia i słuchanie będą wystawiane na liczne próby. Jak głęboka jest jego empatia, jak duża jest jego cierpliwość – pokaże każde spotkanie. Czy wystarczy jego przeogromna chęć przekazania wiedzy? A może jego rolą jest po prostu „bycie obecnym”, wspomaganie procesów w sobie samym i ludziach dla zrozumienia swoich życiowych doświadczeń? W tym wieku nie można ich bowiem oddzielić od osoby. One są jej fundamentalną częścią, także częścią je nowego zawodu. Ona ma je zrozumieć i zintegrować. Inaczej powielać będzie swe dramaty na kolejne pokolenia. Zrozumiane doświadczenia i przetworzone w sobie, uczą je ich sensu.

I tu leży najistotniejsza rola trenera kobiet 50+

Centrum 50+ O nas O projekcie Newsletter
Statystyki
  • Goście on-line: 122
  • Dzisiejsze wizyty: 821
  • W tym miesiącu: 13268
  • W tym roku: 106613